Fake it 'til you make it!


Samospełniające się proroctwo a może przypadek, że kłamstwo powtarzane 100 razy staje się prawdą? Tak! I mamy na to dowody, które istnieją już od jakiegoś czasu.


Czy samą wiarą jesteśmy wstanie coś zmienić? Owszem, zakładając przy tym odrobinę realizmu i trzeźwego osądu. Nie zakładajmy jednak, że siłą woli i pewnością siebie sprawimy, że kamienie staną się miękkie i w jeden dzień z rozmiaru 44 spadniemy do 32. Są pewne granice zdrowego rozsądku i tego się trzymajmy.

Photo by Kristopher Roller on Unsplash

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego niektórzy ludzie osiągają szczyty, kiedy inni, również zdolni, a nawet bardziej nie wyrastają poza własne, domowe atelier?
Zastanówmy się na przykładzie. Kiedy mamy dwie osoby: zdolną jednak pełną wątpliwości co do własnych umiejętności i nie tylko oraz mniej zdolną, ale pewna siebie. Większe prawdopodobieństwo, że sukces odniesie ta druga. Dlaczego? Ponieważ będzie mieć odwagę zmieniać coś w swoim życiu i przyjmować wyzwania. Niestety pracując w pocie czoła w domowym zaciszu nie staniemy się społeczno-naukowymi Kardashianami, a co najwyżej zostaniemy bohaterami domu, bo nasze wynalazki okażą się użyteczne, jednak niestety nie doprowadzi nas to na społeczny szczyt. To samo ma się podczas rozmów rekrutacyjnych im lepiej się sprzedaż – im bardziej pewny siebie jesteś i wiesz o czym mówisz, tym bardziej prawdopodobne, że dostaniesz pracę.

Cukier, słodkości i różne śliczności – czyli poczucie sprawstwa, kompetencji oraz pewność siebie.


Chcecie przepis? Proszę bardzo, jak wyżej. Te czynniki odgrywają znacznie bardziej istotną rolę, aniżeli jakiekolwiek. Jeśli w coś wierzysz i sprawisz, że inni w to uwierzą, to tak jakbyś to miał. Brzmi śmiesznie, a może na wyrost? Jak z poradnika poczatkującego coach’a? Może i tak, ale co bardziej zaskakujące działa. Jednak nie ma co mydlić sobie oczu, nikt w 10 minut nie stanie się nagle samcem alfa dominującym wszystkich jednym spojrzeniem, ale od czegoś trzeba zacząć.
Każdy z nas chyba słyszał powiedzenie, że kłamstwo powtarzane 100 razy staje się prawdą i właśnie to jest kwintesencją tego wpisu. Jak stać się pewnym siebie? – Fake it til you make it! – Zacznij być aktorem, zacznij być osobą, którą chciałbyś się stać, nie tylko myśl o niej, po prostu nią bądź. 

Czasem, może wydać się to dziwne i gwoli ścisłości nie mam tutaj na myśli zmieniania się na siłę, czy stawania się kimś innym, albo nagłej chęci przemienienia się w WonderWoman i latania z pejczem czy innym karabinem po mieście w celu ratowania świata przed nazistami, bo to już może zakwalifikować się do co najmniej szybkiej odwózki pod najbliższą klinikę psychiatryczna i średnio przyjemnymi rozmowami na temat narkotyków/dzieciństwa/traum/rodziny czy innych dewiacji seksualnych. Mam na myśli to, że każdy z nas ma wyobrażenie swojego tzw. ja idealnego. Każdy z nas wie, co chciałby w sobie zmienić, poprawić, ulepszyć i właśnie o tym jest ten wpis, a nie o całkowitej transformacji. Takie podejście początkowo może kojarzyć się z efektem placebo (pojęcie stosowane głównie w medycynie podczas testowania działania leków, kiedy jednej grupie podawany jest lek, a drugiej tzw. placebo – czyli np. vit. C lub cukier, często zdarza się, iż w tej grupie obserwuje się skutki podobne do działania leku), czy ze samospełniającym się proroctwem, które jest psychologicznym odpowiednikiem placebo.

Już Einstein o tym wiedział:

„Jeśli czegoś nie da się zrobić, zleć to komuś kto o tym nie wie, a on przyjdzie i to zrobi”


Najprościej mówiąc, nasze nastawienie silnie wpływa na efekty jakie pojawią się po wykonaniu czynności/zadania. Nastawiając się negatywnie przed egzaminem „Nie ma szans, żebym to zdał, przecież jestem takim idiotą, że tylko do pługa, Halinę pod rękę i na przód” no to w sumie wysoce prawdopodobnym jest, że w najlepszym wypadku wyjdzie nam przeciętnie/słabo. Po pierwsze dlatego, że z takim nastawieniem nie chce nam się podejmować wysiłków by zrealizować coś najlepiej jak się da, a po drugie, na poziomie podświadomym, będziemy próbowali wpasować się w nasze oczekiwania. Stąd posiadane przez nas przekonania zarówno na temat swój jak i otaczającego nas świata wywierają silny wpływ na to co się nam przytrafia lub nie.

Odrzuć negatywne myślenie




Chyba jeden z najtrudniejszych kroków, ale przynoszący największe rezultaty. Ciągłe krytykowanie nie przyniesie nam pozytywnych rezultatów i nie podniesie poprzeczki, wręcz przeciwnie. Nasz wewnętrzny krytyk nie tylko komentuje zachowanie, ale odnosi się do tego kim jesteśmy i jacy jesteśmy, tworząc w ten sposób opinię na temat samych siebie, co z kolei prowadzi do obniżenia samooceny.

Potrzeba wielu ćwiczeń, a przede wszystkim samoświadomości by walczyć z negatywnymi myślami, które czasem pojawiają się w sposób automatyczny. Dobrze jest zwracać na to uwagę i jeśli nieraz, nie uda nam się skorygować tego wciągu dnia, warto wieczorem zastanowić się jak często pojawiały się takie myśli, odnośnie czego i czy na pewno, jesteśmy aż tak beznadziejni?

Przykład: Zamiast mówić wiedziałem, że mi się nie uda Powiedz: starałem się jak mogłem, na pewno czegoś się nauczyłem. Nie skupiaj się jedynie na rezultatach, jeśli coś nie wychodzi, pomyśl o procesie, który Cię czegoś nauczył.
Co więcej zachowania asertywne oraz dominujące (wiadomo, bez skrajności, asertywność to również szanowanie innych, nie zamieniamy się teraz w Sebixa z dzielni, który chce rozwiązywać wszystkie problemy ludzi z osiedla maczetą) są postrzegane jako bardziej atrakcyjne dla ludzi, przez co również zwiększa się nasz wpływ na innych.

Często udawana pewność siebie daje większe rezultaty aniżeli wiedza, co zostało udowodnione w badaniach dotyczących rozwiązywania zadań matematycznych. Wskazuje to, że przeceniamy brak wiedzy nad pewność tego, co już wiemy. Nie musimy być habilitowanym profesorem by być pewnym czegoś, o czym mówimy. Może politycy nie są dobrym przykładem, ale … czy oni wiedzą o czym mówią? Czy się na tym znają? Niekoniecznie, a jednak milionych i popierają.
Zacznij się zachowywać jak osoba, którą chcesz się stać. Na początku, może spróbować sobie powiedzieć, let’s play the game!

Żeby czuć się szczęśliwym, musisz robić to, co robią szczęśliwi ludzie – uśmiechaj się! Odnośnie tego też są badania (Mechanizm sprzężenia zwrotnego i ołówek w zębach sprawią, że poczujesz się szczęśliwszy!).

Zachowuj się jak ktoś bardziej produktywny, rób listy zadań, wykonuj je i… staniesz się bardziej produktywny! Fake it until you make it.

Kiedy „udajesz” pewność siebie, ustawiasz sobie pewnego rodzaju pozytywne oczekiwania odnośnie swojego zachowania w określonych sytuacjach. Dlatego wydajesz się bardziej doświadczony/charyzmatyczny czy nawet wyedukowany. Nie opiera się na pozytywnym myśleniu, ponieważ w zasadzie… Twoje zachowanie już jest takie, jakie powinno, mimo, że na razie jeszcze trochę udajesz? A może już nie?  Możesz zacząć przyznawać sobie punkty, za każde takie zachowanie, aż w końcu stanie się codziennością.
Najbardziej wpływowi ludzie na świecie, nie stali się nimi, ponieważ mieli nadprzyrodzone zdolności, ale ponieważ wierzyli w siebie lub po prostu… imitowali to, co chcieli aby stało się rzeczywistością.


Co sądzicie o takim podejściu? Jakie są Wasze doświadczenia czy może próbowaliście czegoś podobnego?  Ciekawi mnie Wasza opinia, bo spotykałam się już z różnymi na ten temat, jednak dość dawno temu, może coś się zmieniło ;)

Komentarze

  1. Bardzo ciekawy wpis, pewność siebie to podstawa, warto nad tym popracować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza w czasach, kiedy większość naszej pracy jednak opiera się na kontakcie z drugim człowiekiem.

      Usuń
  2. Pozytywne myślenie pomaga w bardzo wielu punktach naszego życia. Niech ono zostanie samospełniającą się przepowiednią. Przynajmniej efekt będzie pozytywny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, żeby to myślenie prowadziło jeszcze do działania ;)

      Usuń
  3. Ja myślę, że samospełniające się proroctwo działa raczej w tę negatywną stronę - gdy na starcie założymy porażkę, podświadomie nie będziemy robić nic, by osiągnąć sukces.
    O ile pozytywne myślenie samo w sobie nie załatwi za nas sprawy, o tyle może mieć znaczące znaczenie w drodze na szczyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że działa w obie strony, bo jeśli założymy wygraną to również będziemy do niej dążyć i nawet jeśli czegoś nie osiągnięmy na 100% to i tak ważny jest postęp. Zgadzam się w 100% samym myśleniem nic nie zdziałamy, ale to jak myślimy wpływa na to jak działamy :)

      Usuń
  4. Faktycznie nasze nastawienie może wiele zmienić. Ja największe pluzy zauważylam gduy ograniczyłam narzekanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to robi ogroną różnicę, nie tylko dla nas samych, ale też dla otoczenia ;)

      Usuń
  5. Fake till you make it działa. Niezależnie od tego, czy chcesz być dobrym sportowcem, czy chcesz się starać o nowe stanowisko w pracy. Jeśli chcesz być nowym Robertem Lewandowskim to go naśladuj i udawaj, że jesteś zawodowym sportowcem grającym na najwyższym poziome. Pamiętaj, aby "udawać" dla siebie, a nie dla innych. Proszę, nie wmawiaj teraz znajomym, że zarabiasz 15 milionów za sezon i grasz w Bundeslidze! Pomyśl sobie "what would Robert do" i tak działaj.

    Jeśli chcesz wywalczyć awans np na managera w pracy, to zachowuj się jak manager. Nie wydawaj poleceń i nie deleguj pracy jeśli nie ma ku temu warunków, ale bądź pro-aktywny, prezentuj się jako przykład do naśladowania, jako lider. Inni też Cię tak zaczną postrzegać.

    Czasami ludzie źle łapią powiedzonko "Fake it till you make it" i zaczynają się zgrywać. Opowiadają innym, że są sportowcami, ale brzuszek piwny obnaża ich kłamstwo. Pamiętaj, nie chodzi o to co mówisz, ale co robisz.

    Pozdrawiam,
    Mateusz z odlozmilion.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane, powiedzenie sobie fake it til you make it, powinno się opierać raczej na działaniu aniżeli na rezultacie i zdecydowanie pracy z nastawieniem ;)

      Usuń
  6. Z własnego doświadczenia wiem, że wszystko o czym piszesz naprawdę działa. Dzięki temu udało mi się pokonać już nie jedną wewnętrzną barierę z którą borykałam się w dzieciństwie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to chyba czasem działa jak jakieś autoprogramowanie, ale dotyczy tylko sfery psychicznej. W pozostąłym zakresie to wciąż zaklinanie rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, żeby miało to cokolwiek wpsółnego z programowaniem, bo tutaj chodzi bardziej o działanie niż samo powtarzanie sobie. Bo owszem, mogę sobie codziennie mówić, że będę bogata i szczupła, ale dopóki nie zacznę podejmować działań z tym związanych to nic z tego nie wyjdzie.
      Przykład: Chcesz być bardziej produktywny - zachowuj się jak ludzie produktywni.

      Usuń
  8. Odpowiednie nastawienie to połowa sukcesu. Wielokrotnie przekonałam się, że nasz umysł ma niesamowitą moc, z której często nie zdajemy sobie sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nasz umysł daje nam ogromne możliwości, ale często również narzuca ograniczenia, przez nasze niepewności czy sytuacje które przeżyliśmy, poniewać wpływają na nas w specyficzny sposób. Udało Ci się kiedyś wykorzystywać podobne techniki do osiagania celów? ;)

      Usuń
  9. Fantastyczny artykuł, a cytat Einsteina - mój ulubiony ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty